Zaloguj się Nowe konto


Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

Login/Adres e-mail:
  

Hasło
  





Szukaj na forum

(Zaawansowane szukanie)

Statystyki
» Użytkownicy: 2 517
» Najnowszy użytkownik: Meggi42
» Wątków na forum: 1 579
» Postów na forum: 9 986

Pełne statystyki

Użytkownicy online
Aktualnie jest 52 użytkowników online.
» 1 Użytkownik(ów) | 51 Gość(i)
Beeranus

Ostatnie wątki
anapolon i jego prawdziwe...
Ostatni post: biomechanikus
Dzisiaj 10:37
» Odpowiedzi: 3
» Wyświetleń: 37
Cykl drugi enan+bold+deka
Ostatni post: SCREAM
Dzisiaj 09:25
» Odpowiedzi: 14
» Wyświetleń: 108
Jaki trening polecacie
Ostatni post: Peterka
22.07.2017 19:29
» Odpowiedzi: 8
» Wyświetleń: 55
Co działa a co nie - TEMA...
Ostatni post: Tomass
22.07.2017 19:06
» Odpowiedzi: 882
» Wyświetleń: 295380
Odblok po pierwszym cyklu
Ostatni post: jopekmp
21.07.2017 22:49
» Odpowiedzi: 7
» Wyświetleń: 118

 
  Trądzik kulturystyczny
Napisane przez: SCREAM - 21.07.2017 11:20 - Odpowiedzi (1)

Trądzik kulturystyczny



Trądzik jest zaliczany do najczęstszych chorób skóry. Według aktualnych sondaży, zmaga się z nim 95% chłopców i 80% dziewcząt w okresie dojrzewania. Co gorsza, problem ten zazwyczaj nie kończy się wraz z uzyskaniem pełnoletności. Prawie połowa kobiet między 25 a 44 rokiem życia męczy się z niedoskonałościami swojej cery, podobnie jak wielu mężczyzn. Ale dlaczego natura potrafi być tak okrutna, i to w najważniejszym dla nas momencie, kiedy najbardziej chcemy się podobać, zawierać przyjaźnie, flirtować, szukać pracy. . . ?


Nasza skóra pozostaje młoda, świeża i jędrna, dopóki jest odpowiednio chroniona, nawilżana i natłuszczana. Eliksirem młodości jest dla niej specjalna wydzielina łojowa, produkowana przez maleńkie zbiorniczki, znajdujące się głęboko w skórze, tzw. gruczoły łojowe. Substancja ta zapewnia powłoce skórnej utrzymanie odpowiedniej elastyczności, zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody, a także utrzymuje jej gładkość i jędrność. Gruczoły łojowe łączą się z powierzchnią skóry specjalnymi kanałami, za pomocą których transportują łój na zewnątrz. Jeżeli substancja natłuszczająca produkowana jest w ilościach odpowiadających wymaganiom skóry, wówczas nasza cera staje się gładka, napięta o naturalnym i zdrowym kolorze. Gdy jednak gruczoły pracują zbyt nadgorliwe, wówczas nadmierna ilość łoju zalewa naszą skórę oleistą warstwą, czyniąc ją świecącą, tłustą, o nieświeżym wyglądzie. Również zbyt mała ilość produkowanej substancji łojowej może odbijać się niekorzystnie na wyglądzie skóry, powodując jej przesuszenie i przyspieszone starzenie.



Gdy zaczynamy dojrzewać...

Praca gruczołów łojowych podlega ścisłej kontroli układu hormonalnego. Ponieważ wraz z wiekiem, zarówno ilość, jak i aktywność hormonów zmienia się, maleńkie zbiorniczki w skórze nie zawsze pracują prawidłowo i stosownie do jej wymagań. U noworodków gruczoły łojowe są niezwykle aktywne, dzięki czemu delikatna skóra dziecka jest skutecznie chroniona przed nieprzyjaznymi czynnikami. U starszych dzieci wydzielanie łoju zmniejsza się, jednak ilość substancji natłuszczającej jest wystarczająca, aby utrzymać skórę w nienagannej kondycji. Ale chwilowa stagnacja gruczołów łojowych w wieku dziecięcym to tylko przysłowiowa „cisza przed burzą”. Wraz z początkiem procesu dojrzewania płciowego, kiedy następuje gwałtowne przestrojenie hormonalne, maleńkie zbiorniczki produkujące łój są dosłownie rozsadzane nadmiarem tłustej substancji, która wydostając się na zewnątrz zaczyna pokrywać skórę oleistą powłoką, uprzykrzając dotkliwie życie wielu nastolatkom.




Atak androgenów


Mimo że proces inicjacji trądziku jest ściśle powiązany ze zmianami w układzie wydzielania wewnętrznego, to jednak nie można powiedzieć, że uciążliwe zmiany skórne są schorzeniem hormonalnym. Bardzo często u osób dotkniętych trądzikiem nie stwierdza się żadnych zaburzeń w gospodarce hormonalnej, a niepokojące odczyny zapalne są jedynie wynikiem pewnej nadwrażliwości skóry na działanie męskich hormonów – androgenów. W okresie dojrzewania płciowego we krwi następuje wzrost poziomu wolnego testosteronu. Reakcja ta pociąga za sobą zwiększenie aktywności enzymu 5-alfa reduktazy, który powoduje przemianę testosteronu w jego silniejszą postać: dihydroksytestosteron (DHT). Hormon ten aż 10 – krotnie silniej oddziałuje na tkanki docelowe niż testosteron. Jego działanie jest szczególnie widoczne w gruczole krokowym, mózgu, tkance tłuszczowej, a także w skórze, gdzie silnie stymuluje pracę gruczołów łojowych. To właśnie podwyższona aktywność enzymu 5-alfa reduktazy i wzrost poziomu DHT przyczynia się do powstawania uciążliwych zmian skórnych.




Trądzik kulturystyczny


To bez wątpienia niekwestionowany lider na liście najpopularniejszych schorzeń posterydowych. Jeżeli większość młodzieży boryka się z trądzikiem na skutek naturalnego wzrostu poziomu androgenów we krwi, to trudno sobie wyobrazić, aby uciążliwe zmiany skórne ominęły dziewiętnastolatka, który serwuje sobie astronomiczne dawki testosteronu lub jego pochodnych. W przypadku nadwrażliwości skóry na androgeny, co zdarza się praktycznie u każdego nastolatka, oraz wielu osób po 20 roku życia, leki sterydowe mogą wywołać w obrębie gruczołów łojowych prawdziwy wstrząs i doprowadzić do rozwoju niezwykle ciężkiego w objawach i leczeniu tzw. trądziku toksycznego. Przy nadmiernym wzroście testosteronu we krwi, w organizmie nasila się proces produkcji DHT, który w sposób niezwykle agresywny pobudza skórne gruczoły do produkcji łoju. Jeżeli przewody odprowadzające nadmiar wydzieliny są odpowiednio szerokie, to całość oleistej substancji wydostaje się na zewnątrz, przyczyniając się jedynie do powstania łojotoku – stanu, gdzie skóra staje tłusta i lśniąca. Jednak w przypadku „podrażnienia sterydowego” nie ma mowy, by wąziutkie kanaliki były w stanie odtransportować astronomiczną ilość łoju na powierzchnię. W efekcie wzrastającej niewydolności systemu kanalikowego, pod powierzchnią skóry tworzy się chaos i przesilenie, co zapoczątkowuje całą lawinę dodatkowych nieszczęść i kłopotów.




Problemy z transportem


Silnie pobudzone gruczoły łojowe wytwarzają tak ogromną ilość tłustej emulsji, że przewody odprowadzające nie nadążają z jej transportem na powierzchnię skóry. W efekcie łój zaczyna wypychać gruczoły oraz zalegać w cienkich kanalikach wyprowadzających. Silnie zagęszczona substancja oleista sprzyja rozwojowi bakterii beztlenowych (Propionibacterium acnes), które produkują specjalne enzymy rozkładające łój skórny do wolnych kwasów tłuszczowych, powodujących silny stan zapalny. Na podrażnionej i objętej zapaleniem skórze łojotokowej rozwijają się bakterie tlenowe, grzyby drożdżopodobne oraz roztocza. Na ścianach wąziutkich kanalików wyprowadzających zaczynają się tworzyć drobne skaleczenia i ranki, które organizm próbuje naprawiać, czopując je specjalnymi płytkami rogowymi. Z biegiem czasu pojawia się coraz więcej takich „opatrunków”, które – z jednej strony leczą, ale z drugiej – systematycznie zawężają światło przepływu łoju, prowadząc w efekcie do całkowitego zatkania przewodów odprowadzających. Rogowe zapory są zbudowane z keratyny, która w zetknięciu z powietrzem utlenia się, przyjmując czarny kolor. Na skórze powstają wówczas widoczne gołym okiem charakterystyczne ciemne punkciki, które potocznie nazywamy wągrami. Zaczopowane ujścia przewodów gruczołów łojowych są znakomitym miejscem dla rozwoju rozmaitych drobnoustrojów, które mieszając się z martwymi komórkami naskórka wywołują silny odczyn zapalny. Wraz z narastającym niedotlenieniem, nadmiernie rozmnożone i stłoczone bakterie próbują brutalnie przebić się przez skórę. Najpierw powstaje czerwone, dość bolesne uwypuklenie, które następnie zamieniane jest w czynny „ wulkan”, tryskający żółtawą wydzieliną ropy.
Najczęstszym miejscem występowania ognisk trądzikowych jest twarz, chociaż uciążliwe objawy mogą pojawiać się również na karku, klatce piersiowej, górnej części pleców i ramion. Przyjmowanie leków sterydowych, szczególnie u osób podatnych na zmiany skórne, może zakończyć się bardzo ciężką i uciążliwą postacią trądziku, którego leczenie może trwać nawet kilkanaście lat. Ci, którzy zauważyli u siebie niepokojące wypryski w okresie stosowania dopingu, powinni natychmiast przerwać „kurację”, gdyż jej kontynuacja może przysporzyć skórze niezwykle poważnych kłopotów.



Jak radzić sobie z trądzikiem?


Każde, nawet najmniejsze objawy skórne nie powinny być lekceważone. Zaniedbywany i niewłaściwie leczony trądzik może poważnie uprzykrzać życie, rodzić dodatkowe kompleksy i w przyszłości pozostawiać po sobie trwałe, szpecące blizny. Im szybciej zostaną podjęte odpowiednie kroki pielegnacyjno-lecznicze, łatwiej będzie się zmagać skóra z uciążliwymi zmianami chorobowymi. Nigdy nie należy podejmować prób leczenia trądziku „na własną rękę”, gdyż najczęściej są to działania nie tylko nieskuteczne, ale także mogące powodować wiele niepotrzebnych komplikacji. W momencie systematycznego pojawiania się uciążliwych wyprysków skórnych, swój los powinniśmy powierzyć doświadczonemu dermatologowi, który odpowiednio ukierunkuje naszą terapię. Obecnie medycyna dysponuje rozmaitymi środkami i metodami, pozwalającymi likwidować i łagodzić zarówno przyczyny, jak i objawy choroby.



U osób borykających się z cięższymi objawami trądziku, gdzie ropne zmiany chorobowe widoczne są nie tylko na twarzy, ale również plecach, barkach czy klatce piersiowej, stosuje się leczenie ogólne. Terapię rozpoczyna się zwykle od zastosowania odpowiednich antybiotyków, które skutecznie zwalczają bakterie odpowiedzialne za stany zapalne skóry. Najczęściej zapisywanym lekiem jest Tetracyklina. Antybiotyk ten hamuje rozwój drobnoustrojów, mających istotne znaczenie w powstawaniu trądziku oraz redukuje zawartość kwasów tłuszczowych, powodujących stany zapalne. Leki z grupy tetracyklin, w celu pełnej skuteczności, należy przyjmować kilka razy dziennie, co dla wielu osób może okazać się niewygodne. Jeżeli taki sposób dawkowania wydaje się kłopotliwy, to warto poprosić lekarza o przepisanie innego preparatu z grupy tetracyklin, np. Doxycykliny lub Minocykliny, który przyjmuje się tylko raz dziennie.


Skuteczność antybiotykoterapii zależy przede wszystkim od rygorystycznego przestrzegania zaleceń lekarskich. Leki z grupy tetracyklin należy przyjmować przez okres co najmniej 6 miesięcy. Po upływie pół roku można już zauważyć pierwsze zadowalające efekty. Przerwanie leczenia, nieregularne przyjmowanie antybiotyku lub nieprzestrzeganie jego dawek, może prowadzić nie tylko do nawrotów choroby, ale także komplikować i utrudniać dalszy proces leczenia. Podczas przyjmowania leków z grupy tetracyklin należy pamiętać o kilku zasadach:
• w okresie antybiotykoterapii należy unikać kontaktów ze światłem słonecznym, dlatego kurację najlepiej przeprowadzać w okresie późnej jesieni lub zimy
• tetracykliny zaburzają działanie środków antykoncepcyjnych
• między przyjmowaniem leku a spożyciem mleka i produktów mlecznych powinna być przynajmniej dwugodzinna przerwa. Tetracykliny mogą wchodzić w reakcje z wapniem w wytwarzaniu soli wapniowych. Wówczas zmniejsza się wchłanianie leku i nie wykazuje on działania terapeutycznego
Skutecznym antybiotykiem w leczeniu zmian trądzikowych jest również Erytromycyna, Organizm jednak dość szybko uodparnia się na ten lek, więc jest on stosowany rzadko w pierwszym etapie leczenia.
Antybiotykoterapię najczęściej łączy się z lekami o działaniu złuszczającym. Powszechnie stosowanym preparatem w tej grupie jest maść Benzacne, zawierająca nadtlenek benzolilu. Substancja ta – poza działaniem złuszczającym – posiada także właściwości bakteriobójcze. Uwalniany z nadtlenku benzoilu tlen, hamuje rozwój bakterii obecnych w zamkniętych i otwartych zaskórnikach. Maść Benzacne można kupić w aptece bez recepty. Należy stosować ją dwa razy dziennie. Po dokładnym umyciu twarzy trzeba nałożyć punktowo na zmienione miejsca chorobowe niewielką ilość kremu, unikając okolicy ust i oczu. Przez pierwszy tydzień należy stosować maść o stężeniu 5%, a następnie preparat 10%, obserwując jednak, czy nie dochodzi do nadmiernego złuszczenia i zaczerwienienia skóry. Maść Benzacne można stosować bez konsultacji lekarskiej. Jest to preparat o wiele skuteczniejszy niż środki przeciwtrądzikowe z napisem „krem leczniczy”. W aptekach można kupić również wiele kosmetyków wykazujących działanie przeciwtrądzikowe, jak: Clerasil, Oxy, Clean and Clear czy Retin A. W wielu przypadkach właściwa pielęgnacja skóry, połączona z użyciem odpowiednich kosmetyków wspomagających leczenie zmian chorobowych, przynosi zadowalające rezultaty i nie wymaga wizyty u dermatologa. Jednak w przypadku, gdy nasze kosmetyczne zabiegi nie przynoszą rezultatów, powinniśmy w miarę szybko odwiedzić gabinet lekarski. Oprócz wspomnianych wczesniej antybiotyków istnieje jeszcze wiele innych leków, które skutecznie likwidują i łagodzą uciążliwe zmiany chorobowe. Uważa się, że co czwarta osoba dotknięta trądzikiem wymaga specjalistycznej opieki lekarskiej. Głównym celem leczenia jest zapobieganie tworzeniu się blizn, dlatego odpowiednie kroki należy podjąć już we wczesnym okresie choroby, gdy pojawiają się pierwsze zaskórniki i grudki.
W przypadku, kiedy zmiany trądzikowe powstały bądź się nasiliły w okresie stosowania leków sterydowych, o fakcie tym należy bezzwłocznie powiadomić lekarza prowadzącego terapię. Jest to bardzo istotne dla ustalenia i wyboru odpowiednich metod leczenia.

CZEŚĆ 1



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Estrogeny androgenami
Napisane przez: SCREAM - 18.07.2017 08:47 - Odpowiedzi (1)

Estrogeny androgenami

W jedynym z numerów Newsweek’a ukazał się artykuł pióra Pani Jolanty Chyłkiewicz, pod tytułem: „Żeńskie hormony męskości”. Autorka stawia w nim dosyć śmiałą tezę, że „to nie testosteron, lecz kobiece hormony robią z mężczyzny prawdziwego macho”. Wszystkie informacje, podane przez Panią Jolantę, są oczywiście rzetelne i prawdziwe. Widać jednak kobiecą rękę w tym tekście… „Patrzcie panowie: nawet nauka potwierdza starą prawdę, że – tak jak mężczyzna jest głową – tak kobieta szyją, która nią kręci – jak chce”.

Faktycznie – estrogeny biorą udział w produkcji plemników, protekcji układu krążenia oraz kształtowaniu kośćca, muskulatury, agresji, libido czy – ogólnie – męskiej psychiki i tożsamości płciowej. W tej sytuacji – wielu z Was zadaje sobie zapewne pytanie: skoro żeński hormon płciowy kształtuje niemal wszystkie, męskie cechy, to jaką rolę pełni on w organizmach kobiet?…

Jak informuje autorka – organizm mężczyzny też produkuje dużo estrogenów. Powstają one zawsze z męskich hormonów (również u kobiet) – androgenów – przekształcanych w estrogeny przez enzym, nazywany aromatazą, aktywny w jądrach, mózgu, narządach wewnętrznych i w tkance tłuszczowej – a u kobiet – głównie w jajnikach. Faktycznie – dawniej uważano, że estrogeny to żeńskie hormony płciowe, działające przeciwstawnie do androgenów, zaś ich produkcja i obecność w męskim organizmie – to taki „wypadek przy pracy”, bez większego znaczenia dla jego czynności. Dzisiaj już wiemy, że „męskie” estrogeny są niemal tak samo ważne, jak prawdziwie męskie androgeny. Tak że bodaj już od dekady – estrogeny nie są uznawane przez większość endokrynologów za żeńskie hormony płciowe. Dlaczego jednak nie przemieniają Pań w Panów – pomimo, że Panie produkują ich wiele razy więcej?…

Dlatego, że prawda o hormonach płciowych okazała się inna, aniżeli długo uważano: prawdziwie męskie hormony – to androgeny (testosteron i jemu podobne), podczas gdy żeńskie – to gestageny (podobne do progesteronu ). Testosteron i progesteron są przeciwnikami (antagonistami), więc to głównie od poziomu wytwarzania każdego z nich zależy odmienność cech męskich i kobiecych – czy to na poziomie psychiki, czy fizjonomii.

Natomiast estrogeny – to hormony unisex, pełniące funkcję regulatorową – w odniesieniu do prawdziwych, męskich i żeńskich hormonów płciowych. Ich aktywność regulatorowa może być przy tym: albo dodatnia, albo ujemna, co ostatecznie zależy od rodzaju tkanki oraz aktualnego poziomu androgenów, gestagenów i samych estrogenów.

Zależność tę możemy prześledzić na przykładzie różnych tkanek. Pani Jolanta skupiła się głównie na mózgu, wspominając jedynie o innych narządach i układach. My skupmy się natomiast na tkance mięśniowej, która szczególnie interesuje moich czytelników, gdyż to właśnie jej masa wyznacza nasze zdolności wysiłkowe…

Masa mięśniowa jest jedną z tych cech płciowych, które dosyć spektakularnie odróżniają mężczyznę od kobiety. Masa ta zależy od natężenia procesu budowy molekuł biologicznych, przebiegającego w komórkach mięśniowych, nazywanego fachowo – anabolizmem białek.

Najważniejszym, płciowym hormonem anabolicznym jest testosteron. We wnętrzu komórek mięśniowych – wiąże on specjalne twory białkowe, nazywane receptorami androgenowymi (AR). Kiedy receptor zwiąże się z hormonem, zostaje przemieniony w tzw. czynnik transkrypcyjny, silnie pobudzający nasze geny do produkcji (anabolizmu) białek.

Progesteron wiąże te same receptory w komórkach mięśniowych, co testosteron – AR. Również przemienia je w czynniki transkrypcyjne, jednak takie, które bardzo słabo pobudzają geny. Ponieważ mężczyźni produkują bardzo dużo testosteronu a bardzo mało progesteronu, zaś kobiety – odwrotnie, dlatego męskie mięśnie są najczęściej silne i duże, zaś kobiece – mniejsze i słabsze.

Estradiol (podstawowy estrogen) i inne estrogeny też wiążą receptory androgenowe i też stymulują anabolizm białek. Wiążąc receptor androgenowy, też mogą przemieniać go w czynnik transkrypcyjny, pobudzający geny. Zaobserwowano jednak, że ich główna aktywność receptorowa (w odniesieniu do AR) wygląda nieco inaczej… W tym przypadku – estrogeny są przede wszystkim tzw. hormonouczulaczami, zwiększającymi czułość receptora na pobudzenie androgenami i gestagenami. Jednakże, jak dotąd, nie udało się ostatecznie wyjaśnić wszystkich mechanizmów takiej ich aktywności. Wiadomo jednak, że estrogeny wpływają na aktywność tzw. koregulatorów, wiążących dodatkowo receptory – obok właściwych hormonów. Podejrzewa się więc, że estrogeny wiążą AR – nie w miejscach wyznaczonych dla hormonów, tylko dla koregulatorów. Teraz – modyfikując właściwości koregulatorów – zwiększają czułość AR na inne hormony, czyli też ich aktywność anaboliczną.

Badania dowodzą, że – dla właściwej aktywności anabolicznej testosteronu – najwłaściwszy wydaje się jego stosunek do estradiolu, jak 80:1. Na przykład – drastyczny niedobór estrogenów w męskim organizmie, z jakim mamy do czynienia w dziedzicznym niedoborze aromatazy, objawia się między innymi kształtowaniem tzw. sylwetki eunuchoidalnej – z wysokim wzrostem, nienaturalnie długimi, chudymi kończynami i słabo rozwiniętą masą mięśniową. Dodajmy, że objawy tej choroby cofają się – w efekcie podawania 1 mg estradiolu na dobę.

Na przestrzeni ostatnich lat – zaobserwowano jeszcze wiele innych mechanizmów, poprzez które estrogeny aktywują anabolizm białek… Działają tutaj też poprzez swoje własne receptory estrogenowe (ER), zlokalizowane zarówno we wnętrzu komórek mięśniowych, jak też na powierzchniach ich błon komórkowych. W pierwszym przypadku – mechanizm działania estradiolu przypomina mechanizm działania testosteronu. Natomiast w drugim – mechanizm działania takich hormonów anabolicznych, jak np. insulina czy IGF. Estrogeny wpływają jednocześnie na aktywność wielu innych hormonów anabolicznych, ale to dosyć złożone zagadnienie, wymagające odrębnej publikacji.

Są to generalnie hormony o bardzo dużej aktywności anabolicznej, czego dowiedziono w badaniach na zwierzętach. Z tego powodu – stosowano je nawet w tuczu zwierząt rzeźnych, dokąd nie zakazano podobnych praktyk przepisami prawa. (Dalekowschodni hodowcy nadal podobno im hołdują, dlatego znajdujemy w literaturze ostrzeżenia przed żywnością importowaną z tamtych zakątków świata.) Podobnych badań nie da się jednak powtórzyć na ludziach, gdyż większe dawki estrogenów totalnie rozregulowują organizm – i to bez różnicy – czy mężczyzny, czy kobiety. Znacznie bezpieczniejsze okazują się tutaj zmodyfikowane chemicznie androgeny i gestageny, stosowane (legalnie czy nie) od wielu dziesięcioleci – jako podstawowe leki anaboliczne.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Pierwszy naturalny kulturysta, który oficjalnie przekroczył w ramieniu 53 cm
Napisane przez: SCREAM - 14.07.2017 08:45 - Brak odpowiedzi

Pierwszy naturalny kulturysta, który oficjalnie przekroczył w ramieniu 53 cm

Leroy Colbert,

Kultowy naturalny kulturysta, który doświadczył wielu rzeczy, teraz po latach chce przekazać swoje przeżycia i filozofię obecnym pokoleniom. Leroy Colbert, to znakomity legendarny kulturysta lat 50 - tych. Jest to człowiek, który na własne oczy widział jak "żelazny sport" staje się coraz popularniejszy i jak zmienia się przez dekady. Był w świadkiem rozkwitu imperium Weider'ów, którzy mieli ogromny wpływ na kształt dzisiejszej kulturystyki. Leroy jest pierwszym naturalnym kulturystą, który oficjalnie przekroczył w ramieniu 53 cm. Jego największe sukcesy to: 1952 Mr. New York City i 1953 Mr. Eastern America. Mimo upływających, lat nadal jest aktywny i stara się przez swoją stronę leroycolbert.com i kanał youtube przekazać swoje doświadczenia i filozofię życia. 2006 dostąpił zaszczytu wzniesienia jego nazwiska do legend Muscle Beach Hall of Fame.


1. Jak zaczęła się Pana przygoda z kulturystyką?
W porównaniu do rówieśników byłem dosyć mały i jeszcze do tego miałem astmę, dlatego w wieku 13 lat zacząłem uprawiać kulturystykę, żeby to zmienić i stać się zdrowszym.


2. Jak zaczęła się Pana znajomość z Joe Weider i jaki wpływ miał na Pana karierę i życie?
Kiedy miałem 16 lat pracowałem dla Joe Weidera w jego sklepie w New Jersey. Joe mnie lubił, dlatego że byłem pracowity i miałem duże predyspozycje do kulturystyki.


3. Zaczął Pan startować w zawodach na początku lat 50. Jak wtedy wyglądała kulturystyka? Czy była popularna? Czy było dużo siłowni i trenujących w nich ludzi? Czy dużo widzów przychodziło oglądać zawody kulturystyczne? Jak ogólnie podchodzono wtedy do kulturystyki?
W latach 50-tych kulturystyka nie była zbyt popularna. Ludzie patrzyli na nas jakbyśmy byli jakimiś przerośniętymi dziwakami. Nie było też wtedy tyle siłowni, ile jest teraz. W siłowniach byli tylko ludzie z pasją. Sportowcy albo kulturyści. Nie było tam żadnych przeciętnych Kowalskich. No i w szczególności nie było kobiet.


4. Za młodu Pana pasją były motocykle, choć piękne są też niebezpieczne. Dlaczego wybrał Pan takie zainteresowanie?
Wszyscy moi znajomi z sąsiedztwa jeździli na motorach. A kobiety je wręcz kochały. W tamtych czasach wiedziałeś, że jeśli przekonasz dziewczynę do przejażdżki na motorze, to ona będzie twoja.


5. Jest Pan pierwszym naturalnym kulturystą, który przekroczył w ramieniu 53 cm, jaki jest sekret takich ogromnych ramion?
Kiedy trenowałem, to każdy kulturysta robił 3 serie ćwiczeń na każdą część ciała i przestawał. W tamtych czasach lekarze mówili, że robienie więcej ćwiczeń może być niebezpieczne i może doprowadzić do uszkodzenia mięśnia. Ja jednak kontynuowałem ćwiczenia, robiłem więcej niż 3 serie i w ten sposób wykształciłem sobie mięśnie większe, niż ktokolwiek inny. Wkrótce zresztą wszyscy na siłowni zaczęli mnie naśladować i również zaczęli wykonywać więcej niż 3 serie. Oczywiście genetyka też odegrała dużą rolę.


6. Wielu ludzi kocha oldchoolową kulturystykę. Jacy kulturyści wg. Pana w latach 50 - tych (oprócz Pana) byli najlepsi?
Clarence Ross, John Grimek.


7. Jakie zawody kulturystyczne były dla Pana najważniejsze?
Mr Eastern America i Mr New York City, ponieważ je wygrałem.


8. Jak Pan sądzi, jak z perspektywy czasu zmieniła się dzisiejsza kulturystyka do tej starej z
lat 50-60-70 - tych?
Ciała wszystkich kulturystów wyglądają dziś tak samo. W moich czasach każdy kulturysta miał inną sylwetkę. Dziś kulturyści są podobni do siebie jak foremki do ciastek. Myślę, że wiecie dlaczego tak się stało.


9. Czy ma Pan dzisiaj jakiegoś idola w świecie kulturystyki?
Nie, ponieważ nie mogę się odnosić do nowych kulturystów. W moich czasach kulturystyka stanowiła rodzaj sztuki.


10. Teraz prowadzi Pan sklep "Total Nutrition" i wielu znakomitych gości tam przychodzi, proszę opowiedzieć coś o tym miejscu?
To jest mój trzeci sklep z odżywkami, jaki w życiu posiadam. Pierwszy z nich otworzyłem w Nowym Jorku. Potem przeniosłem się do Marina Del Ray w Kalifornii, a teraz mój sklep usytuowany jest w Sherman Oaks w Kalifornii. Prowadzę biznes już od ponad 50 lat.


Proszę krótko odpowiedzieć/dokończyć.

- Człowiek, który miał największy wpływ na kulturystykę?
Joe Weider, ponieważ to właśnie on rozpoczął wszystkie ważne zawody, jakie mają miejsce do dziś i to on zaczął wydawać wszystkie te magazyny dla kulturystów. Dzięki Joe, kulturystyka stała się nie tylko akceptowalna, ale też popularna wśród mas.

- Najważniejsze suplementy dla kulturysty?
Białko, białko, białko. Trudno jest to wystarczająco podkreślić. Nie wykształcisz sobie odpowiedniej sylwetki, jeśli nie będziesz przyjmował wystarczającej ilości białka.

- Pana ulubione danie kulturystyczne?
Łosoś albo kurczak na sałatce i ananas.

- Wydarzenie, które miało największy wpływ na Pana życie?
Mój wypadek na motorze. To zniszczyło moją karierę jako kulturysty, ale też z perspektywy czasu prawdopodobnie ocaliło mi życie. Po tym, jak uległem wypadkowi, w kulturystyce właśnie zaczęły się pojawiać sterydy. Gdyby nie wypadek, prawdopodobnie zacząłbym ich używać, by startować w zawodach. Większości kulturystów, z którymi dorastałem, już nie ma, a większość z nich brała sterydy.

- Najlepszy Mr.Olympia w historii?

Arnold - bezdyskusyjnie.

http://sportowiec.org/leroy-colbert---wy...lturystyki



Załączone pliki Miniatury
               
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Ile kasy wydają Mr.Olymia na diete?
Napisane przez: SCREAM - 06.07.2017 09:29 - Brak odpowiedzi

Ile kasy wydają mr.Olymia na diete






Czy zastanawialiście się kiedykolwiek , ile kasy wydają tacy zawodnicy rangi Mr.Olympia , skoro My zwykłe szaraczki , wydajemy sporo kasy na zrobienie swojej diety , która jest o wiele bardziej uboższa? np taki Jay Cutler ? ile może wydawać na żarcie? Wiadomo , ze jego cykl jest wart tyle , ile wynosi dobrej klasy samochód... ale przecież podstawą przy braniu sterydów , jest bardzo dobra i kosztowna dieta... Niżej macie jego wypowiedz na temat diety i wydatków ile go to kosztuje


Jay Cutler:

Jako zawodowiec muszę zapewnić sobie jak najlepszą dietę i zawsze muszę dbać o to , aby mój organizm dostawał to wszystko , czego potrzebuje w odpowiednich ilościach i na czas. To przecież mój zawód i muszę wykonywać go najlepiej jak tylko potrafię. Dotyczy to oczywiście również odżywiania. Moja dieta jest rzeczywiście kosztowna , ale zależy to też od tego , czy buduję masę czy przygotowuję się do zawodów. Oczywiście po za sezonem startowym , wydaję mniej na jedzenie , ponieważ nie wydaje kasy na wybrane produkty i mam większe pole manewru co do zakupów. Dodatkowo lubię dietę węglowodanową , która jest oczywiście tańsza.

Natomiast okres robienia formy pod zawody, to zupełnie inna bajka. Oznacza nie tylko zmiany diety i zawężenia ich do kilku wybranych produktów , ale wprowadzenie również kosztownej suplementacji. Czyli białka, spalaczy tłuszczu , witaminy i inne substancje wspomagające prawidłową pracę organizmu w warunkach stresu spowodowanego radykalną dietą. Niestety nie mogę na tym oszczędzać, bo wiem , ze inni zawodnicy także zapewniają sobie podobne warunki. Więc jeśli chcę z nimi konkurować i chcę być najlepszy , to muszę robić tak samo.

Chcecie wiedzieć jakie to koszta? Jeśli mam okres po za sezonem a dodatkowo przebywam w domy , to tygodniowa dieta kosztuje mnie 1000 dolarów. Jeśli akurat mam zaplanowane jakieś pokazy , udział w imprezach , spotkaniach bądź seminaria , to koszta oczywiście są dużo większe. Najdrożej wychodzi tydzień żywienia w okresie przedstartowym, kiedy trzeba wliczyć suplementację- wtedy każdy tydzień kosztuje mnie nawet 1500 dolarów i więcej...

No tak Jay... przecież wiadomo nie od dziś, ze w przygotowaniu do zawodów wali się nawet więcej koksu niż kiedy robi się masę , więc takie tam drobne wydatki na dietkę , to co to jest dla Ciebie .



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Brać czy nie brać ?
Napisane przez: SCREAM - 30.06.2017 14:18 - Brak odpowiedzi

Brać czy nie brać ?


Każda osoba trenująca na siłowni po pewnym czasie staje przed dylematem: brać sterydy czy nie brać? Wiele z nich pomyśli sobie "To jeszcze nie czas, nie będę brać" i odkłada sobie odpowiedź na pytanie, które i tak będzie ją co jakiś czas niezmordowanie dręczyć. Tym, którzy powiedzą sobie "nie" gratuluję wytrwałości, zaś tym którzy uznali, że już czas najwyższy zrobić swój pierwszy cykl należy pomóc zrobić go z głową, czyli skutecznie i w miarę bezpiecznie!



Krok 1 - wybór środka

Na rynku jest w chwili obecnej bardzo dużo różnych środków, przynoszących większe lub mniejsze rezultaty, jednakże nie wszystkie będą odpowiednie na pierwszy cykl. Pośród nich , środki które są najczęściej wybierane na pierwszą przygodę ze sterydami to - metanabol oraz testosterony takie jak enantan , cypionat, sustanon i propionat . Dlaczego właśnie te środki? Metanabol to jak to myślą początkujący... ahhh to tylko tebleteczki.. nie trzeba się kłuć... a od razu Wam mówię, ze meta odpada! bo w ciągu kilku tygodni nabierzecie ile gramów mięsa.. a ile wody , fatu i glikogenu ? chyba nie trzeba odpowiadać.. meta jest DODATKIEM do cyklu... wiec nie dla początkujących.... Kolejne testosterony...Dlatego, ponieważ są skuteczne i dają bardzo dobre rezultaty, przy stosunkowo małej ilości skutków ubocznych. Najdelikatniejszy z tych teści jest propionat... niestety trzeba go wbijać co 2 dni (c2d) . Są delikatniejsze sterydy. Niektórzy zapytają: "Dlaczego nie oxandrolon, primabolan albo winstrol?" Te środki nie nadają się zupełnie na pierwszy cykl, ponieważ... są za słabe! Na dodatek przykładowo winstrol blokuje po czasie produkcję testosteronu a sam w sobie nim nie jest...i znowu ta sama sytuacja... winko powinno być dodatkiem...Branie samego oxandrolonu lub winstrolu faktycznie może poprawić regenerację, zwiększyć syntezę białek oraz przynieść dużo siły. Jednakże, po cyklu z zastosowaniem tych środków można spodziewać się przyrostów masy rzędu 2-3 kg. A czy warto robić cykl masowy dla dwóch kilogramów które wskakują w czasie cyklu a nie zapominajmy , ze po zejściu jeszcze nam masa spada. Niech każdy odpowie sobie sam na to pytanie.

Skoro mamy do dyspozycji środki, spróbuje poradzić Tobie, który z nich wybrać.



Wg mnie propionat testosteronu...
Jest to steryd iniekcyjny najbezpieczniejszy ze wszystkich testosteronów. Działa bardzo krótko - jedynie 2, 3 dni - dzięki czemu można szybko przerwać cykl, gdyby pojawiły się jakieś nieprzyjemne skutki uboczne. Minusem brania tego środka są częste iniekcje, propionat musisz wstrzykiwać co 2 dni.

Pozostałe teście są bardziej agresywne i działają dłużej , przez co mogą być wstrzykiwane rzadziej.. chociaż przeważnie bierze się je 1-2 razy w tygodniu. Też nie są złym wyborem i na dobrą sprawę również można się o nie połasić... w kolejności licząc to enan i cypio na równi.. a na końcu susta/oma




Krok 2 - Dieta


Musisz wiedzieć o jednym - na cyklu Twój metabolizm ulegnie znacznemu przyspieszeniu. Oznacza to, że przestają Cię
obowiązywać zasady, których trzymałeś się dotychczas przy układaniu swojej diety. Żeby całkowicie wykorzystać możliwości, jakie daje tobie stosowanie sterydów, Twoja dieta musi być dopięta na ostatni guzik! Musisz zrozumieć, że w takcie kuracji twoje ciało zmienia się w machinę do przerabiania żywności. Jeśli chcesz rosnąć, musisz dostarczać olbrzymich ilości pokarmu - do dziennego zapotrzebowania trzeba dodać nadwyżkę kaloryczną... od 300 do 1000 kalorii powyżej



Krok 3 - Suplementacja

Wielu z was zatrzyma się tutaj i pomyśli - zaraz, suplementacja na koksie? Otóż w rzeczy samej! Suplementacja na cyklu jest
rzeczą równie ważną, jak dieta czy trening. Bez odpowiednio dobranej suplementacji która "podrasuje" Twoją dietę ciężko
jest dostarczać odpowiednią ilość składników odżywczych niezbędną do maksymalnego wzrostu mięśni.

Białko. Białko to bez wątpienia najważniejszy suplement stosowany podczas cyklu. Stanowi ono budulec mięśni, bez niego
nie ma mowy o jakichkolwiek pozytywnych efektach. A czasem ciężko jest dostarczyć odpowiednią ilości białka ze zwykłego pożywienia.

Gainer.... czasem warto go brać.. po treningi , ale i również przed kiedy nie chcesz się czuć pełny , bądź np jeśli nie masz czasu i możliwości zjedzenia normalnego posiłku , bądź po prostu nie masz siły.. dobry jest tez kiedy leci się na insulinie, ale to już temat nie dla początkujących...



Kreatyna.... jak dla mnie można ją walić po cyklu , nie w trakcie...

Bcaa... również po cyklu jako antykatabolik...


Krok 4 - Leki osłonowe

Jeśli masz zamiar stosować doustne saa, możesz zabezpieczyć swoją wątrobę, która będzie musiała ciężko się napracować, żeby
metabolizować toksyny powstałe podczas cyklu z metanabolu. Pierwsza rzecz, o której musisz zapomnieć to sylimarol, druga to
hepatil. Przy stosowaniu sterydów są to dwa całkowicie nieskuteczne leki, które - jak kiedyś sądzono - miały zabezpieczać wątrobę. Nic bardziej błędnego. Musisz wiedzieć, że Polska jest jedynym krajem Unii Europejskiej, gdzie jeszcze sprzedaje się preparaty z silimaryny. Lekami, które są naprawdę skuteczne, jest Essentiale Forte lub Esseliv. Dawkowanie: 3x dziennie po 1-2 kapsułki.

Myślę , ze troszkę naświetliłem jakiś tam zarys osobom które chcą zacząć zabawę z soczkiem



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Jednoczesne budowanie mięśni i spalanie tłuszczu
Napisane przez: SCREAM - 23.06.2017 09:10 - Brak odpowiedzi

Jednoczesne budowanie mięśni i spalanie tłuszczu


Budowanie mięśni i spalanie tkanki tłuszczowej to dwa przeciwstawne procesy, wymagają odmiennego podejścia treningowego i różnej diety. W teorii jeśli – nie jesteś zupełnym nowicjuszem lub nie stosujesz niedozwolonego wspomagania farmakologicznego, połączenie jednego i drugiego wydaje się niemożliwe. Jest jednak pewien sposób!



Budowanie mięśni

Podstawą jest tu dodatni bilans energetyczny. By zbudować mięśnie należy dostarczyć do organizmu więcej kalorii niż wynosi jego zapotrzebowanie. Przez dodatni bilans należy rozumieć około 500 kcal więcej, niż potrzebuje organizm. Podstawą powinny być tu złożone węglowodany oraz całkiem spora ilość zdrowego tłuszczu stanowiąca około 30 % całkowitej wartości energetycznej pożywienia. Do tego oczywiście trening o charakterze siłowym. To najskuteczniejszy bodziec, który zapoczątkowuje zmiany w organizmie, których efektem końcowym jest wzrost mięśni. Zwykle praca powinna odbywać się na relatywnie dużych ciężarach, w zakresie 5 – 8 powtórzeń w zależności od stopnia zaawansowania oraz rodzaju ćwiczeń. Przerwy czasowe między seriami i powtórzeniami powinny być dość długie. Należy pamiętać, że w tym okresie zyskujemy nie tylko mięśnie. Pojawia się również tkanka tłuszczowa. Fizjologicznie nie jesteśmy w stanie budować włącznie mięśni, jednak prawidłowo zaplanowana aktywność oraz żywienie sprawia, że około 80 % przyrostów to tkanka mięśniowa, a pozostałe 20 % to tkanka tłuszczowa – dość dobry kompromis.




Spalanie tkanki tłuszczowej

Na tym etapie podstawą jest ujemny bilans energetyczny wynoszący około 500 kcal mniej od faktycznego zapotrzebowania energetycznego. Kalorie warto obcinać z węglowodanów, zarówno tłuszcze, jak i proteiny mogą pozostać na stałym poziomie, porównywalnym do okresu masowego (wbrew powszechnej opinii, zwiększanie spożycia białka w większości przypadków wcale nie jest konieczne).

Kolejna sprawa to trening. Ćwiczenia siłowe w tym okresie mają za zadanie wytworzyć bodziec anaboliczny, który pomoże zachować maksymalnie dużo mięśni. Treningi powinny być dość krótkie i bardzo intensywne. Dość duży ciężar, a ilość powtórzeń również relatywnie mała – od 6 do 10 (pomysł 15 – 20 powtórzeń na małych ciężarach nie jest najlepszym rozwiązaniem, nie nasila spalania tkanki tłuszczowej, a przyczynia się do utraty mięśni w okresie ujemnego bilansu energetycznego). Kluczem są minimalne przerwy czasowe między kolejnymi seriami i ćwiczeniami. Takie podejście po pierwsze pomoże wytworzyć solidny bodziec anaboliczny, który pozwoli zachować maksymalnie dużo mięśni, a po drugie – przyczyni się do powstania długu tlenowego, dzięki czemu nawet trening siłowy zyskuje nowy wymiar i pomaga spalać tkankę tłuszczową. Do tego można dodać treningi interwałowe, ewentualnie aerobowe, których celem jest spalenie tkanki tłuszczowej.

I tu również należy pamiętać, że w okresie redukcyjnym nie tracimy wyłącznie tłuszczu, ale również tkankę mięśniową. Proporcje powinny wyglądać nieco analogicznie do okresu masowego, tym razem jednak owe 80 % to utrata tłuszczu, a 20 % – mięśni.





Klasyczny schemat

Zwykle budowanie mięśni trwa kilka miesięcy, w trakcie których zyskujemy w obwodach. Pod koniec tego okresu sylwetka nie jest już tak doszlifowana, z racji pewnej ilości tkanki tłuszczowej, która również przyrasta. Następnie przychodzi okres redukcyjny, kiedy pozbywamy się tłuszczu, oraz nieco wypracowanych mięśni. Po pełnym cyklu masa – redukcja, sylwetka ulega wyraźnej poprawie, mamy więcej mięśni i mniej tłuszczu. Takie standardowe podejście oznacza, że prawdziwie dobrą sylwetkę mamy zaledwie przez kilka tygodni, między którymi następują okresy mozolnej poprawy sylwetki i oczekiwania na „pik formy”.




Jednoczesne budowanie mięśni i spalanie tłuszczu

Przyjmuje się, że takie zjawisko możliwe jest jedynie w przypadku osób początkujących, których organizm bardzo dobrze reaguje na nowe bodźce treningowo-żywieniowe.Wszak nie da się połączyć w jednym czasie dodatniego i ujemnego bilansu energetycznego. Jest jednak pewna metoda, która jest małym oszustwem i pozwala prawie równocześnie budować mięśnie i spalać tłuszcz. Polega ona na przeplataniu bardzo krótkich okresów masowych i redukcyjnych – 7 dni dodatniego bilansu energetycznego i 7 dni ujemnego bilansu energetycznego. Za zmianami żywieniowymi powinny iść oczywiście zmiany treningowe charakterystyczne dla obu etapów. Ta metoda wymaga bardzo wiele dyscypliny i powinny z niej korzystać przede wszystkim osoby zaawansowane, znające swoje ciało i gotowe skrupulatnie pilnować poszczególnych, krótkich okresów. Owocuje jednak tym, że już po 2 – 3 mikorocyklach, czyli mniej więcej miesiącu, sylwetka wyraźnie się poprawia, zyskujemy mięśnie i tracimy tkankę tłuszczową. Innymi słowy – jesteśmy nieustannie w coraz lepszej formie.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Brudne 12 miesięcy. 2016 rokiem dopingu
Napisane przez: SCREAM - 21.06.2017 20:26 - Brak odpowiedzi

Nandrolon, klostebol, meldonium – te nazwy medyczne zdominowały w 2016 roku informacje sportowe. Jeszcze nigdy nie informowano o przypadkach dopingu z taką częstotliwością.

Największe gwiazdy na „jedynkach” gazet. W tytułach nazwy substancji, których nazwy i stosowanie nagle musieli poznać i dziennikarze, i kibice. Wpadki, kompromitacje, absurdalne tłumaczenia, medalowe roszady na podiach sprzed lat. Taki – niestety – był w sporcie ostatni rok. Zdaniem wielu najbrudniejszy w historii.


Na eskalację wydarzeń z 2016 roku wpłynęło kilka czynników, lecz dwa najważniejsze to igrzyska olimpijskie w Soczi i Rio de Janeiro. W pierwszych chodziło o żądzę dominacji, przed drugimi – o ukaranie tych, którzy dążyli do niej za wszelką cenę. Mimo że doping udowadniano sportowcom w kilkudziesięciu krajach (szczegółowy raport zostanie opublikowany w nowym roku), uwagę opinii publicznej skupili przede wszystkim Rosjanie.



- To ogólnokrajowy system. Przecież inaczej niż z pomocą aptek i wysoko postawionych osób by się nie udało – zdradzała kulisy dopingu Maja Sawinowa w reportażu, który w grudniu 2014 roku wyemitowała telewizja ARD. Nagrana ukrytą kamerą mistrzyni olimpijska w biegu na 800 metrów i inni informatorzy dziennikarza Hajo Seppelta dostarczyli informacji, które wkrótce poruszyły lawinę. Jak się okazało, Moskwę na trzy lata przed Soczi przykryła siatka powiązań sięgająca trenerów, funkcjonariuszy państwowych, czołowych polityków, a nawet służb specjalnych. Zadaniem jednych było podawanie wspomagania, innych – tuszowanie wyników badań. Efekt, tak jak i skala brudnych praktyk, był niebywały – wygrana klasyfikacja medalowa bez ani jednej dyskwalifikacji.


Po tym, gdy w maju na łamach New York Times'a kompromitujące Rosjan szczegóły dopingowych praktyk wyjawił były szef moskiewskiego biura antydopingowego, WADA do przeprowadzenia śledztwa na gigantyczną skalę zatrudniła niezależnego śledczego Richarda McLarena. Wynikiem pierwszej części raportu prawnika było pozbawienie ponad setki zawodników Sbornej udziału w igrzyskach w Rio. Do paraolimpiady nie dopuszczono żadnego.


Upadki i wzloty
W kończącym się roku doping dotknął największych. W marcu świat zobaczył płaczącą Marię Szarapową, potwierdzającą znalezienie w jej organizmie dopiero wpisanego na listę zakazanych środków meldonium – lekarstwa stosowanego przy problemach z sercem, poprawiającego wytrzymałość i pracę dróg oddechowych. Na tym samym specyfiku, dystrybuowanym głównie na wschodzie Europy, seryjnie zaczęli wpadać inni: m.in. bokser Aleksander Powietkin, pływaczka Julia Jefimowa, a w Polsce zapaśnik Magomedmurad Gadżijew. Tylko do połowy marca złapano aż 123 osoby, z czego 102 byli to reprezentanci Rosji.


Mimo wszystko to nie przypadek Gadżijewa (po skutecznym odwołaniu od wyroku wystąpił w Rio), ale historia usuniętych z wioski olimpijskiej ciężarowców Tomasza i Adriana Zielińskiego była dla Polski powodem największego dopingowego wstydu. Bracia – kandydaci do medali w kat. do 94 kg – w atmosferze skandalu i rozczarowania wrócili do kraju zanim na dobre zaaklimatyzowali się w Brazylii. Obaj zapłakani, obaj przysięgający niewinność, obaj zasłonięci dziś kurtyną milczenia. Postępowania w sprawie wykrycia w ich organizmach nandrolonu trwają (decyzja odnośnie Adriana może zapaść w styczniu), ale nawet, gdyby przekonali sądy do niewinności, cztery lata przygotowań już i tak poszły na marne.


Co ciekawe, młodszy o rok Tomasz i tak może otrzymać olimpijski medal, bo gdy w 2012 roku w Londynie przegrywał w kat. do 94 kg z ośmioma rywalami, aż sześciu z nich było wtedy „na koksie”. Wprawdzie MKOl nie musi wypełniać luki po skompromitowanych podiumowiczach, ale jeśli to zrobi, Polak prawdopodobnie otrzyma brąz. Przez analogiczne historie złotą medalistką w rzucie młotem zostanie Anita Włodarczyk (dyskwalifikacja Rosjanki Tatiany Łysenko), a także – po korekcie wyników podnoszenia ciężarów w kat. do 94 kg w Pekinie – srebrny wówczas Szymon Kołecki.


- Nie jestem zaskoczona, bo już na przełomie maja i czerwca zadzwonił rosyjski agent sportowy i powiedział, że w mediach pojawiają się informacje o zażywaniu przez Tatianę niedozwolonych środków. Od tego momentu czekałam tylko na potwierdzenie – stwierdziła Włodarczyk w rozmowie z Polską Agencją Prasową. - Łysenko mnie po prostu okradła – dodała. Polka miała na myśli to, co dla sportowca najprzyjemniejsze. Po latach mistrzom z rezerwy nikt chwały nie odda, czasami nie oddają nawet należnych medali.



To dopiero początek
- Nigdy w historii nie mieliśmy tak wielu przypadków wykrycia dopingu w próbkach pobranych podczas igrzysk olimpijskich po przeprowadzeniu powtórnych analiz. To, że takie odkrycia miały miejsce w ostatnim roku, świadczy, iż dzisiaj żaden oszust nawet po latach nie może czuć się bezpiecznie. To ostrzeżenie: jeżeli oszukiwałeś, nie znasz dnia ani godziny – stwierdza dyrektor biura polskiej Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie Michał Rynkowski, wyjaśniając, że na dopingowy obraz mijającego roku w dużej mierze złożyły się właśnie sprawy sprzed lat.


Ekspert zwraca uwagę, że zdemaskowani Rosjanie znaleźli się w sytuacji bez wyjścia. Tamtejsi hakerzy wykradli z systemów informatycznych WADA dane dotyczące tzw. wyłączeń terapeutycznych (TUE), które – jak się okazało – na potęgę wydawano czołowym sportowcom amerykańskim. Tyle tylko, że o takie same pozwolenia stara się cały świat i jedyne, jak można to ocenić, to nie oszustwo, a wykorzystanie luk prawnych.



Gdy w grudniu na Sborną spadł drugi, bardziej szczegółowy raport McLarena, taktykę obrony zastąpiła pokora. Skutkiem są anulowane międzynarodowe imprezy sportowe, zarządzone przez MKOL retesty próbek z Soczi, możliwa dyskwalifikacja kraju na igrzyskach w PyeongChang i demaskacja kolejnych wielkich gwiazd. W rodzinie biegów narciarskich do zawieszonej w październiku za wykrycie w jej organizmie sterydu anabolicznego Norweżki Therese Johaug dołączył m.in. złoty medalista w biegu na 50 km sprzed dwóch lat Aleksander Legkow.


- Tak przykrego roku w sporcie jak dotąd nie było, co gorsza do bezdyskusyjnych kwestii dopingowych doszedł także wątek etyki. Norweskich narciarzy krytykuje się za powszechne używanie środków rozszerzających oskrzela, ale WADA do teraz nie zajęła konkretnego, popartego m.in. opinią pulmonologów stanowiska. To powinno stać się jak najszybciej – uważa Rynkowski, który pracę organizacji porównuje do policji. Ścigający prawie zawsze są o krok za przestępcami. I chociaż rokrocznie liczba badań rośnie, a metody wykrywania są coraz doskonalsze, nic nie wskazuje, że wyczynowy sport uda się kiedykolwiek wyczyścić.



LICZBY:
3300 testów przeprowadziła w tym roku polska Komisja do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Oszustom wytoczono ponad 60 postępowań.
1.95% sprawdzonych na świecie w 2015 roku próbek zawierało zabronione środki. W 2016 statystyka może być jeszcze bardziej drastyczna.



Tatiana Łysenko – Obok Niemki Betty Heidler to rosyjska miotaczka była przez lata największą międzynarodową rywalką Anity Włodarczyk. Łysenko w latach 2011-2013 wygrała trzy imprezy mistrzowskie z rzędu, w tym igrzyska olimpijskie w Londynie. Gdy po przeprowadzonych retestach okazało się, że była pod wpływem turinabolu, MKOl odebrał jej złoto na rzecz drugiej wówczas Polki. Niestety dla Rosjan to nie ostatni taki powód do wstydu. Jeśli WADA potwierdzi doping u innych rosyjskich gwiazd sportu, krajowi grozi dyskwalifikacja z najbliższych igrzysk w PyeongChang.



Therese Johaug – Naśladujący ją Norwegowie z podziwu dla umiejętności narciarskich nazywają Johaug „małym tornado”. Biegaczka będąca minionej zimy na sportowym szczycie przygotowywała się do nowego sezonu, ale nagle spadła na nią hiobowa wieść: wykrycie w organizmie zakazanego sterydu anabolicznego. Zawieszona od połowy października Johaug przekonuje, że klostebol wchłonął się w jej organizm z kremem, który podał jej lekarz reprezentacji. Od tego, czy w jej wersję uwierzą decydujący o zawieszeniu działacze, zależy udział gwiazdy w przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich.



Adrian Zieliński – Mając status mistrza olimpijskiego i jednego z bardziej rozpoznawalnych sportowców w Polsce, starszy z braci Zielińskich nie musiał przed Rio de Janeiro nakładać na siebie żadnej presji. Niestety żądza sukcesu doprowadziła jego i o rok młodszego Tomasza do świata dopingowych kłamstw. Rodzeństwo jeszcze przed startem złapano na nandrolonie. Błyskawicznie opuścili wioskę olimpijską, a później zasłonili się kurtyną milczenia. Zielińscy nadaj czekają na koniec postępowania.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Naturalne metody podniesienia testosteronu.
Napisane przez: SCREAM - 15.06.2017 10:54 - Brak odpowiedzi

Wiele osób trenujących, chcąc osiągnąć szybki przyrost siły i masy mięśniowej, sięga po środki hormonalne. Skutki tego bywają różnorakie, lecz często ze względu na zwyczajne niedoinformowanie co do działania i sposobu dawkowania danego preparatu, najczęściej trzeba się liczyć z przykrymi efektami ubocznymi.


Poniżej przedstawię kilka naturalnych metod podnoszenia endogennego testosteronu, którym nie towarzyszą żadnego rodzaju niepożądane skutki uboczne. Stosowanie ich oczywiście należy zachować w ramach zdrowego rozsądku, gdyż zwykłą marchewkę też można przedawkowaćSmile



Naturalna suplementacja.

Kwas D-asparaginowy

jest aminokwasem endogennym, który powstaje na skutek konwersji kwasu L-asparaginowego i występuje naturalnie w mięsie. W roku 2010 w Neapolu profesor D’Aniello przeprowadził badanie, którego celem było sprawdzenie w jakim stopniu organizm mężczyzny zareaguje na suplementację kwasem D-asparaginowym. Grupa mężczyzn otrzymywała codziennie przez 12 dni po 3 gramy tej substancji. Badania wykazały, że poziom testosteronu badanych wzrósł o 40%, a stężenie LH o 25% w porównaniu z grupą zażywającą placebo.

Witamina D

zawartość tej witaminy w ustroju jest dodatnio skorelowana z poziomem testosteronu. Jest to bardzo istotna informacja, ponieważ większość zapotrzebowania na witaminę D nasz organizm zaspokaja sam - ekspozycja ciała na działanie promieni słonecznych stymuluje jej wewnątrzustrojową syntezę. Przy odpowiednim nasłonecznieniu ilość, która jest wytwarzana w skórze jest na tyle wystarczająca, że nie trzeba czerpać jej dodatkowo ze źródeł pokarmowych. Ocenia się, że ok. 80-100% dobowego zapotrzebowania na witaminę D3 pochodzi z biosyntezy w skórze, a tylko w niewielkim stopniu wspomagane jest przez źródła pokarmowe.

Cynk i witamina B6.

Cynk jest inhibitorem enzymu aromatazy, który to odpowiada za konwertowanie nadmiaru testosteronu do estrogenów. Działa bardzo skutecznie i stosunkowo szybko przynosi efekty. Nie wolno jednak przedawkowywać cynku, ani też długo suplementować tego pierwiastka, gdyż obniża się wtedy poziom miedzi co z kolei prowadzi do niedokrwistości.

B6 (pirodyksyna)

pomaga obniżyć poziom prolaktyny, która z kolei obniża poziom FH i FSH. W takiej sytuacji produkcja testosteronu zostaje obniżona, a poziom estrogenów wzrasta. Rozsądna dawka witaminy B6 podniesie endogenny testosteron. Dawka uznana za niepowodującą żadnych skutków ubocznych to 100mg dziennie.




Czynniki diety.

Zmiana sposobu odżywiania może mieć kolosalny wpływ na poziom testosteronu.

Tłuszcze.

Są najważniejszymi makro składnikami naszej diety, które wpływają na podwyższenie poziomu testosteronu. Mają one wpływ na każdy proces hormonalny zachodzący w naszym organizmie oraz regulują wydzielanie samych hormonów. Zdrowe jednonienasycone kwasy tłuszczowe są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania naszego układu hormonalnego. Źródłem jednonienasyconych kwasów tłuszczowych są: orzeszki ziemne, laskowe, nerkowca, pistacjowe, migdały, awokado, ryby, zdrowe oleje: z nasion lnu, oliwek i rzepaku. Regularne ich spożywanie w naturalny sposób podniesie testosteron.

Warzywa krzyżowe czyli brokuły, kalafior, rzodkiewka, kapusta i brukselka obniżają poziom estrogenów w organizmie człowieka, a tym samym przyczyniają się do podniesienia poziomu testosteronu.

Ograniczenie spożycia soi.

Białko sojowe podnosi poziom estrogenów (głównego żeńskiego hormonu płciowego), co ma bezpośredni wpływ na obniżenie poziomu testosteronu. Ma też jednak swoje dobre stronynp. zwiększa wrażliwość na insulinę i tolerancję glukozy.Kozieradka, Trigonella czyli koniczyna grecka. Saponiny sterydowe kozieradki są prekursorami w syntezie hormonów sterydowych o działaniu anabolicznym. Kozieradka nasila syntezę kortykosteroidów w nadnerczach. Zwiększa retencję azotu w ustroju, pobudza syntezę białek, dostarcza związki aminowe i aminokwasy, które mogą być wykorzystane w procesach anabolicznych. Działanie stymulujące wzrost organizmu związane jest z pobudzającym na wydzielanie insuliny wpływem 4-hydroksy-izoleucyny. Insulina pobudza syntezę białka. W wielu krajach kozieradka uważana jest za skuteczny afrodyzjak. Lecytyna i inne fosfolipidy zawarte w kozieradce działają psychotonicznie i pobudzająco na motorykę mięśni. Wodno-alkoholowe przetwory z kozieradki zwiększają wydolność fizyczną o 40-60%, zależnie od diety, a psychiczną nawet o 50-70%.

Żeń-szeń.

W ciągu ostatnich 30 latach opublikowano wyniki ponad 50 prób klinicznych, (przeprowadzonych zarówno na pacjentach jak i zdrowych ochotnikach), których analiza wykazała, że preparat żeń-szeniowy powodował poprawę samopoczucia oraz sprawności fizycznej. Mechanizm działania żeń-szenia jest bardzo złożony, między innymi usprawnia transport tlenu we krwi do mózgu i mięśni, a także przewodnictwo nerwowe. Badania jasno wykazują, że ekstrakt żeń-szenia dodaje energii, dodatnio wpływa na samopoczucie, w znaczny sposób podnosi popęd seksualny oraz poprawia erekcję.

Saw Palmetto (Palma Sabałowa).

Ekstrakt z Palmy Sabałowej otrzymuje się z jej jagód. Stosowana od setek lat przez indian, uznawana za silny afrodyzjak. Ma działanie antyestrogenowe, blokuje mianowicie konwersje testosteronu do dehydrotestosteronu. Znacznie podnosi zdolności seksualne i ogólną kondycję psycho-fizyczną.

Maca.

Substancja otrzymywana z korzeni Lepidium meyenii. Stymuluje metabolizm, daje efekt energetyzujący, rewitalizujący oraz zwiększa witalność i wytrzymałość organizmu, poprawia pamięć, reguluje wydzielanie hormonów, łagodzi stresy i depresje. Maca jest fantastycznym źródłem energii dla zmęczonego organizmu i ma pozytywny wpływ na problemy związane z menstruacją oraz klimakterium. Zaleca się co najmniej 3-miesięczną suplementację. Macę można zażywać non-stop, nawet kilka lat.

Inne czynniki, które ze względu na swój pozytywny wpływ na testosteron, warto zastosować w diecie to: zwiększenie dziennych posiłków do 6 w ciągu dnia, korzeń imbiru, cebula, czosnek, papryka, pomarańcze, grejpfruty, pomidory, kiwi, czarne porzeczki, truskawki, mięso drobiowe, chude mięso czerwone, jajka.

Czynniki wpływające negatywnie na poziom testosteronu w organizmie: stres, papierosy, alkohol, nadmiar kofeiny, nadmiar tłuszczy zwierzęcych, abstynencja seksualna.

Powyższy temat jest oczywiście dużo bardziej rozległy, a gro czynników i zależności mających w nim swój udział o niebo większe. Niniejszy artykuł może pełnić funkcję zaledwie wskazówki, krótkiego wprowadzenia dla osób zainteresowanych tematem. Tych odsyłam do fachowej literatury.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Sterydy - Obsesja na punkcie masy
Napisane przez: SCREAM - 02.06.2017 10:11 - Brak odpowiedzi

Sterydy - Obsesja na punkcie masy

Szeroka, wysunięta, nienaturalnie rozrośnięta szczęka. Przerwy między zębami. Wypryski… To typowa twarz „koksiarza”. Dopóki bierze sterydy, zachowuje się jak młody, podniecony byczek. Gdy przestaje brać, w najlepszym wypadku staje się impotentem

Wielu ludziom trudno pojąć, dlaczego to co, wielkie, twarde, nabrzmiałe, z fioletowymi pulsującymi żyłami – powoduje u niektórych taką fascynację. A jednak wybujałe bicepsy i uda jak rzepy, to marzenie wielu młodych chłopców.

- Zanim zacząłem brać anaboliki, wyglądałem jak "półdupek zza krzaka". Teraz moje ramiona w obwodzie, bez napompowania, mają 47 cm – mówi z satysfakcją 19-letni Darek. Wierzy, że duże mięśnie mają w życiu człowieka wyjątkowe znaczenie. On i jemu podobni, dla kilku centymetrów w barkach, wstrzykną sobie lub zjedzą najgorsze świństwo. Nawet gdyby miało ich to zabić.


Mirek kulturystykę uprawia już od kilku lat. – Jako szesnastolatek miałem fioła na punkcie klaty i trenowałem po kilka godzin dziennie. Ale treningi nie dawały takich efektów jak się spodziewałem. Nie mogłem osiągnąć muskulatury, jaką widziałem u innych, starszych kulturystów.

Młody człowiek szybko się dowiaduje, że wszystko da się zrobić, ale musi „koksować”. – Chłopakom, którzy przychodzą na siłownię się spieszy. Chcą bardzo szybko wyglądać tak, jak Arnold Schwarzenegger. Przychodzą zimą, by latem chwalić się na basenie masą mięśniową. I szybko dowiadują się, jak mogą to zrobić. Sterydy są bardzo łatwo dostępne. Można je bez żadnego problemu kupić w Internecie, a także w niektórych siłowniach i sklepach z odżywkami dla sportowców (spod lady) – mówi Konrad. B., właściciel siłowni. – Tym młodym chłopakom się wydaje, że jak będą więksi i silniejsi, to lepiej dadzą sobie radę w życiu. Chcą się poczuć pewniej. Dla nich mięśnie to oznaka siły, męskości, odwagi i władzy.

Marek ma 21 lat. Jest ochroniarzem. „Koksuje”, bo wszyscy „koksują”. Efekty? – Wcale nie są natychmiastowe, jak niektórzy opowiadają. To zależy od tego, co się bierze. Dobre sterydy, nie zanieczyszczone chemicznie są drogie, więc kupuje się tańsze polskie albo sprowadzane ze Wschodu, z Ukrainy albo krajów azjatyckich. Od lat dużym wzięciem cieszą się sterydy weterynaryjne dla byków, koni wyścigowych czy nawet świń.

O tym, co potrafią uczynić z ciałem pochodne testosteronu, krążą w każdej siłowni legendy. – Głównym tematem szatniowych rozmów, oprócz dowcipów o blondynkach, są właśnie sterydy.

- W kiblach chłopcy robią sobie zastrzyki i chwalą się nowymi farmaceutycznymi zdobyczami – mówi Irek, który przez kilka lat handlował anabolikami. – Raz, pamiętam, sprzedałem pewien specyfik otłuszczonemu grubasowi. Nasłuchał się tych opowieści i zapragnął mieć ciałko jak Adonis. Tłumaczyłem mu, że najpierw powinien się odchudzić, ale miał to gdzieś. W parę miesięcy rozrósł się tak bardzo, że wyglądał jak hipopotam. Był pomarszczony i łysy. Miał poważne kłopoty z sercem. Jakiś czas potem przekręcił się na zawał.

Od wielu lat, niezmiennie jednym z popularniejszych specyfików jest metanabol, który jak większość sterydów jest pochodną testosteronu (męskiego hormonu płciowego, produkowanego przez jądra) syntetyzowanym w laboratorium. – Oni to łykają jak landrynki, bez chwili zastanowienia – mówi Irek. Jego zdaniem sterydy uzależniają psychicznie, jak większość narkotyków czy psychotropów. – Miałem klientów, którzy popadli w obsesję na punkcie swojej masy. Od rana do wieczora pozowali i napinali się do lustra. Myśleli tylko o tym, jak być jeszcze większym.
Uzależnienie wzmaga też jeden z mitów o sterydach, że jak się przestanie brać, to mięśnie zupełnie "sflaczeją".

Ciało za koks
Sterydy anaboliczne bierze się zazwyczaj seriami, powoli zwiększając dawki. – Powinno się je brać razem z odżywkami. Zwiększają syntezę białek, dlatego też, by osiągnąć dobre efekty, trzeba dostarczać organizmowi dużo wysokoenergetycznych, białkowych preparatów. Niezbędne są też aminokwasy, witaminy oraz mikro i makroelementy. A większość chłopaków nie ma kasy, by regularnie brać odżywki, które są drogie. Więc często można zobaczyć, jak jedzą ryż, który przynoszą sobie na siłownię w słoiczkach – mówi Konrad. B.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Prawda o suplementach dla sportowców
Napisane przez: SCREAM - 26.05.2017 11:26 - Brak odpowiedzi

Prawda o suplementach dla sportowców



Odżywki dla sportowców budzą mieszane uczucia. Dla jednych to syntetyczna sztuczna substancja, którą należy omijać szerokim łukiem, dla innych – codzienne uzupełnienie diety. Czym właściwie są i jakich efektów można oczekiwać podczas ich przyjmowania?

Suplementy diety, jak sama nazwa wskazuje, to preparaty mające uzupełniać dietę, zwykle (choć nie zawsze) w ich składzie znajdziemy substancje, które występują naturalnie w ludzkim organizmie lub dostarczane są wraz z pokarmem. Najczęściej mają postać proszku, tabletek lub płynu. Należy pamiętać, że suplementy to nie leki, mimo, że czasem można zakupić je w aptekach. W żaden sposób nie powinny być również kojarzone ze sterydami anabolicznymi.

Oto kilka najpopularniejszych:



- Kreatyna – to najpopularniejszy suplement na rynku. Występuje naturalnie w ludzkim organizmie, jest syntezowana z aminokwasów oraz dostarczana z pożywieniem, jej dużą ilość znajdziemy m.in. w wołowinie. Jako suplement stosowana jest w celu zwiększenia siły oraz masy mięśniowej. Sposób jej działania polega na zwiększeniu ilości energii dostępnej dla mięśni (umożliwia syntezę ATP). Zwiększona siła mięśniowa pozwala na wykonanie większej pracy oraz lepszą stymulację wysiłkiem. Dodatkowo, preparat ten, przez zwiększenie potencjału osmotycznego, poprawia uwodnienie komórek co wyraża się chwilowym wzrostem obwodu mięśni (przez zwiększoną ilość wody). Rozciągnięcie błon komórkowych może dawać dodatkowy sygnał do wzrostu mięśni. Jej pozytywny wpływ notuje się zwykle w takich dyscyplinach, jak sporty siłowe czy krótkie, dynamiczne wysiłki, jak sprint.




- Odżywka białkowa – to skondensowana forma protein w proszku. Może być produkowana na bazie soi, mleka, jaj, a nawet wołowiny czy pszenicy. Oznacza to, że w procesie produkcji z danego substratu (np. mleka) pozyskuje się prawie wyłącznie frakcje białkowe. W efekcie otrzymujemy proszek, który, zalany płynem, można rozmieszać w szejkerze. Jego wypicie dostarcza do organizmu białka. Należy uzmysłowić sobie, że proteiny nie budują mięśni, nie spalają też tłuszczu. By uzyskać przyrost beztłuszczowej masy ciała, niezbędna jest zbilansowana dieta, odpowiedni trening oraz regeneracja. Odżywka białkowa jest jedynie uzupełnieniem diety, oznacza to, że jeśli nie jesteśmy w stanie pokryć zapotrzebowania na proteiny żywieniem (co wbrew pozorom wcale nie jest trudne), możemy wspomagać się produktem w proszku. Wprawdzie producenci podają zalecane dawkowanie – to ich obowiązek – jednak należy je traktować jako daleko idące uogólnienie. Można to porównać do dawkowania chudego mięsa czy ryby, zawsze będzie to kwestia indywidualna. Odżywka białkowa nie ma większej przewagi nad tradycyjnym kurczakiem, indykiem czy chudym twarogiem.



- Gainer – preparaty tego rodzaju mają na celu budowę mięśni. W składzie znajdziemy przede wszystkim węglowodany, proteiny, a czasem również tłuszcz (najczęściej w postaci oleju mct), czyli dużą ilość kalorii.

Sytuacja jest podobna, jak w przypadku protein. To uzupełnienie makroskładników w diecie. Tu jednak pojawia się pewien problem. Węglowodany w tego rodzaju preparatach, mimo złożonego charakteru, dość szybko podnoszą poziom cukru we krwi, poziom ten również dość szybko spada. W praktyce oznacza to, że duże ich spożycie może powodować przyrost tkanki tłuszczowej. Jako forma posiłku potreningowego dostarczają niezbędnych protein i uzupełniają rezerwę glikogenu. W innych przypadkach należy podchodzić do nich dość ostrożnie (w kontekście kształtowania sylwetki).



- L-karnityna – niezwykle popularny suplement diety, który, z założenia, ma pomagać w spalaniu tkanki tłuszczowej. Karnityna występuje naturalnie w organizmie człowieka, odpowiada za przenoszenie kwasów tłuszczowych przez błonę mitochondrialną, gdzie następnie te są spalane. Okazuje się jednak, że większość badań nie potwierdza jej skuteczności, a pozytywne wyniki notowane są jedynie u osób z naturalnym niedoborem karnityny (ułamek populacji). Zalecana dzienna dawka, również jest dość duża, co sprawia, że koszt suplementacji tym preparatem może być dość znaczny, a w zamian nie otrzymujemy zbyt wiele.



- Aminokwasy – wiele osób sięga po nie, nie zdając sobie sprawy, czym ten preparat jest w istocie. Aminokwasy to małe cząsteczki, które budują białka. Oznacza to, że produkty spożywcze, takie jak: chuda ryba, ser czy mięso, również w dużej mierze zbudowane są z aminokwasów. Posłużmy się obrazowym porównaniem: jeśli białko porównać do obrazu, każda mała kropka na płótnie będzie aminokwasem. W teorii, różnica polega na szybkości wchłaniania. O ile proteiny wymagają wcześniejszego trawienia (rozkładu do małych elementów), o tyle aminokwasy mogą być wchłaniane prawie natychmiast. W praktyce nie jest to różnica, która wiele zmienia. Jeśli nie mamy skrajnie niskich poziomów tkanki tłuszczowej i nie musimy obawiać się o każdy gram mięśnia, aminokwasy z powodzeniem można zastąpić tańszą odżywką białkową, a nawet chudym mięsem czy twarogiem.



- Wazodilatory – suplementy, które poprawiają przepływ krwi przez rozszerzenie naczyń krwionośnych. Do tej grupy zalicza się m.in. argininę, cytrulinę oraz ich odmiany. Preparaty tego rodzaju dają przede wszystkim odczucie w postaci napompowanych mięśni (w trakcie treningu). Większy przepływ krwi to w teorii lepsze odżywienie mięśnia i skuteczniejsze usuwanie metabolitów wysiłkowych. Finalnie, ma to pomóc wykonać jedno-dwa powtórzenia więcej w danym ćwiczeniu i w ten sposób wpływać na skuteczność treningu. Co ciekawe, jedna z popularnych przypraw – cynamon – działa dość podobnie. Wazodilatory czasem dodawane są do preparatów na potencję, poprawiają bowiem przepływ krwi w obrębie narządów rozrodczych. Nie należy jednak porównywać ich do Viagry.

To tylko kilka najpopularniejszych suplementów diety dostępnych na naszym rynku. Na koniec warto jednak odpowiedzieć na dwa fundamentalne pytania:




Czy suplementy diety są niebezpieczne?

Nie. Przyjmowane w zalecanych dawkach nie powodują negatywnego wpływu na zdrowie i funkcjonowanie organizmu. Zostały przebadane i dopuszczone do obrotu przez Główny Inspektorat Sanitarny. W większości przypadków nie należy się ich obawiać bardziej, niż kurczaka hodowanego na antybiotykach.




Czy suplementy diety są niezbędne?

Nie. Należy uzmysłowić sobie, że to jedynie uzupełnienie diety. Z powodzeniem większość z nich można zastąpić naturalnym, zbilansowanym żywieniem. Nie ma również najmniejszego sensu sięgać po nie w nadziei, że radykalnie zmienią nasz wygląd czy zdolności wysiłkowe. Zawsze, w pierwszej kolejności, należy zadbać o odpowiedni trening, regenerację i żywienie, a o ewentualnej suplementacji myśleć na szarym końcu.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu



Copyright © Ciemnastronamocy.pl 2017 Community Software by MyBB.